„Sportowe” braterstwo albo nadal nie ma pracowników

Sokół GrodnoTym razem chcemy omówić temat „rozwoju” sportu w nieuznawanym przez Mińsk Związku Polaków. W ostatnim czasie członkowie grupy aktywnie informują o sportowym stowarzyszeniu „Sokól”, pozornie działającym przy nielegitymnej grupie: „…Polki z Białorusi bezkonkurencyjne w siatkówce…”, „…Półfinały o Puchar Polskiego Klubu Sportowego „Sokół”…, ”…Wkrótce finały o Puchar „Sokoła”… Nadal twierdzą, że wszystko jest dobrze.

Klub sportowy „Sokół” to iluzoryczne stowarzyszenie, istniejące tylko w dokumentach. Żadnego „klubu” w zasadzie nie istnieje. Po prostu w pewnym momencie prezes organizacji Jaśkiewicz oferuje dla wszystkich sportowców obwodu Grodzieńskiego wyjazd na zawody do Polski (w tym obecnym i byłym profesjonalistom). Nie ma ani jednego zawodnika, który zrezygnuje z takiej darmowej oferty. Właśnie dlatego „Sokół” „bezkonkurencyjny w siatkówce”. Nawiasem mówiąc, „taka zasada” trafiania do klubu istnieje już od dawna, od czasów Borys jak kierowniczki Związku.

Tu, na Białorusi, też nie bardzo mogą się pochwalić sprawami rozwoju sportywnych dyscyplin. Na turniejach tytaj Jaśkiewicz też zbiera wszystkich, którzy zgodzą się wziąć udział w „Turnieju „Sokoła”. Nie tak dawno temu Brzeski dział nielegitymnej organizacji nikogo nie oszukiwał i nazwał mistrzostwa w koszykówce po prostu – „Puchar Konsula Generalnego”, a nie „Sokoła” jak w obwodzie Grodzieńskim. Kto płaci, tego są mistrzostwa. W przeważającej części właśnie tak powinny się nazywać te mistrzostwa: „Puchar „Wspólnoty”, „Turniej pana Andrzeja Chodkiewicza” itp. Wielu młodych ludzi, biorących udział w takich sportowych świętach, ze ździwieniem dowiadują się, że są oni, na przykład, „Sokół-Lida”. Oni to myśleli, że po prostu chodzą do miejscowej szkoły na trening. Dla nich najważniejsze jest to sport, polonijne tematy (rozwoju języka polskiego, zachowania tradycyj) dla nich są bardzo dalekie.

Wcześniej szef Związku Jaśkiewicz osobiście zajmował się organizacją wyjazdów zespołów sportowych do Polski. Teraz nie ma już na to czasu. Dlatego pojawia się stanowisko wiceprezesa „Sokoła”, na którę trzeba mianować innego człowieka. Ale tu pojawia się znany w grupie problem – przeznaczyć na tą posadę niema kogo. W tej sytuacji Jaśkieiwcz wymyślił „eleganckie” rozwiązanie (który to schemat u nich?) i wyznaczył na to stanowisko siostrzeńca swojej żony Wiktorii Barańskiej, młodego człowieka w wieku 22-24 lat Marka Zaniewskiego. To właśnie on teraz faktycznie zajmuje się organizacją wyjazdów drurzyn do Polski. Wątpimy, że u tego młodego człowieka są najbardziej szerokie kontakty ze stroną Polską w porównaniu z innymi członkami grupy. Dziwnie jest to, że wszyscy w „Kresowii” pogardliwie potępiają „rodzinny” biznes Orechwo, gdy taka sama „rodzinka” już teraz powstaje u nich. Rodzinne powiązania stały się tu normą. I Jaśkiewicz, i Borys wysyłają swoich krewnych do turystycznego odpoczynku do Polski jako aktywistów organizacji. Dziwi tylko, dlaczego Jaśkiewicz do tej pory nie bierze ze sobą do Polski swoją żonę (jak, na przykład, jej matkę). Jak widać szczególnej potrzeby on w tym nie widzi. „Nie jeździ się ze swoim samowarem do Tuły”.

Навигация

Предыдущая статья: ←

Следующая статья:

Оставить свой комментарий

Поиск
Kalendarz
Grudzień 2018
P W Ś C P S N
« Lis    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  
Archiwa
Film o białoruskich Polakach
Вверх
© 2018    Kopiowanie materiałów strony polaki.org jest dozwolone wyłącznie z aktywnym linkiem   //    Zaloguj się