Sąd w Szczuczynie

19 czerwca w sądzie rejonowym miasta Szczuczyn rozpatrzono sprawę administracyjną kierownika nieuznawanego przez Mińsk Zwiąku Polaków Jaśkiewicza oraz prezesa Stowarzyszenia Żołnierzy AK Sebastianowicz. Uznano ich za winnych złamania zasad przeprowadzania zgromadzeń masowych, gdyż nie uzyskali zgody władz na organizowaną przez siebie akcję.

Jak podaje dziennikarz „RP” Pisalnik, Jaśkiewicz dostał cztery miliony rubli albo ok. 400 euro grzywny, Sebastianowicz – dwa i pół miliona albo ok. 250 euro (napewno dla Pisalnika Polski krajowy banknot to euro, dla kogo on przeliczył kwoty w euro – nie wiadomo).

Oświadczenia o tym, że były to wysokie kary, są śmieszne. Sądząc po wywiadach Jaśkiewicza w polskich mediach, chciał, aby ludzie nie wpuszczono na salę («my mobilizujemy ludzi do Szczuczyna») i będzie można przeprowadzić kolejny «żywy» pikiet, plus, że przynajmniej ktoś otrzyma kilkanaście dni aresztu («ja już siedział za to»). I oczywiście trzeba było wspomnieć że Sebastianowicz ma już ponad 80 lat (można by pomyśleć, że Jaśkiewiczowi – tylko 20 lat). Ale, a to pech, do sądu ludzi wpuszczono, oraz po decyzji sędziego pod straż nikogo nie wzieli. Nawet nie zwracali uwagi na różne prowokacje przybyłych do sądu. Po tym, taktyka Jaśkiewicza się zmieniła – już grzywny poważnie uderza w jego kieszeń i budżet Sebastianowicz. I znowu zaczynają na wszystkie sposóby płakać – nie pociągnemy wypłaty grzywny, ciężko. Choć sami wiedzą, że zawsze za takie kary zapłaci polski MSZ, konsulat w Grodnie przekazuje potrzebne pieniądze uczestnikom akcji. I poco ten cyrk? Co najciekawsze, po takich akcjach można było otrzymać dodatkowe środki, gdy członkowie nielegitymnej grupy puszczają wieść o konieczności zbierania od ludzi pieniędzy „poszkodowanym”. Tak, czy inaczej, „ofiary” w taki prosty sposób pozostają „w plusie”, ale publicznie robią smutne twarze.

Na wniosek Jaśkiewicza  niewątpliwą zaletą przeprowadzonej akcji było to, że „teraz wszyscy w Szczuczynie wiedzą, gdzie zginął Radziwonik i jego oddział”. Ale, jak się okazuje, większość ludzi w ogóle nie wiedziała (i teraz nie wie), na cześć kógo była piketa 12 maja (jak, zresztą, kto to taki „Olech”). Przyszli bo była na to przyczyna. Bez udziału w takich akcjach ludzi nie otrzymują ani „karty Polaka”, ani polskiej wizy. Przyszedł, stanął – i pojawiła się szansa, że w momencie podziału miejsc na rozmowę o „kartę Polaka” w konsulacie o tobie przypomną. Byłoby interesujące zobaczyć, ile byłoby uczestników wszelkich imprez nielegalnego Związku Polaków, gdyby kierownictwo nie mieło możliwości rozwiązania problemów z «kartą» i z polską wizą. Odpowiedź znają wszyscy, nie byłoby nikogo, co więcej nie byłoby nawet Jaśkiewiczej, Orechw i innych.

Навигация

Предыдущая статья: ←

Следующая статья:

К записи "Sąd w Szczuczynie" 2 komentarze
  1. Bożena napisał(a):

    Zgadza się, zapłaci MSZ. Zgadza się, nie byłoby nikogo…. To wie niewielu w Polsce. Co nie znaczy, iż nie dowiedzą się. Bo taki mamy ambitny plan i nie odpuścimy. Oto fragment artykułu „Polacy dwojga narodów” nr27(1188) z tygodnika NIE. „12 maja 2013r. nielegalny Związek Polaków, ten uznawany przez Warszawę postawił krzyż upamiętniający Anatola Radziwonika, ps. Olech. Radziwonik to ostatni dowódca zorganizowanych struktur polskiego podziemia niepodległościowego na ziemi nowogródzkiej. Zginął w 1949r. Wysyłał wcześniej do Bozi wielu cywilów, przez co nie wszyscy wspominają go ciepło.
    Na poświęceniu krzyża zebrało się 150 osób, nawet polski konsul generalny z Grodna przyjechał. Kilka dni temu sąd skazał na 900 zł grzywny prezeskę Stowarzyszenia AK na Białorusi, choć ma 82 lata, za zorganizowanie nielegalnego zgromadzenia.
    Łamię sobie głowę, dlaczego konsul wepchał się na uroczystość bez sprawdzenia, czy dopełniono formalności? Dlaczego nie powstrzymał organizatorów przed łamaniem prawa? Przecież wystarczyło załatwić papierek?
    Tak sobie rozmyślam, aż na polskiej granicy kupuję „Rzepę” i „Wyborczą”. Zgodnie donoszą o nowej fali łukaszenkowskich represji przeciwko Polsce, polskiej tradycji i polskim bohaterom.” pisze Bożena Dunat

  2. Bożena napisał(a):

    A tak z kolei sytuację widzi i komentuje pan ambasador. Ten sam numer tygodnika.
    „WIZ niet.
    „NIE” rozmawia z Leszkiem Szerepką, Ambasadorem Nadzwyczajnym i Pełnomocnym Rzeczypospolitej Polskiej w Białorusi
    rozmawia Bożena Dunat.
    -Jak to możliwe, że Łukaszenko zdecydował o losie Domów Polskich, wybudowanych za pieniądze polskiego podatnika?
    Leszek Szerepka: -Choć prof. Andrzej Stelmachowski był prawnikiem, nie dopełniono w swoim czasie wszystkich formalności. Zapomnieliśmy o zasadzie ograniczonego zaufania do partnera. Efekt jest taki, że donator stracił kontrolę nad majątkiem. Zgodnie z białoruskimi regulacjami, prawo do nieruchomości przeszło na Związek Polaków, nie uznawany przez Polskę za realnego wyraziciela interesów tutejszych Polaków. Mamy w tej sprawie bardzo ograniczone możliwości działania.
    -Dlaczego nie wymusicie na działaczach z obu związków pojednania?
    -My nie mamy instrumentów, aby na kimkolwiek coś wymuszać. To musi być realne dążenie z obu stron. Zaszłości, uprzedzenia są bardzo głębokie. Działacze nie mają do siebie zaufania. Na jakich warunkach się jednoczyć, gdy jedni mają możliwość legalnego działania, a inni są za to samo prześladowani? Uważamy, że pierwszym etapem do zbliżenia powinno być zalegalizowanie wszystkich polskich organizacji przez władze białoruskie.
    -Po co Łukaszenko miałby to robić? Z jego punktu widzenia jest genialnie: Polacy się żrą i kompromitują, pro warszawski Związek Polaków ma szmal i monopol na wydawanie Kart Polaka, ale nie ma Domów Polskich, pro miński odwrotnie. Dzierżawi pomieszczenia, żeby opłacić media i zamiast bibliotek, wpuszcza do budynków sklepy. Dwa Domy, w Oszmianach i Bracławie w ogóle zamknięto. Za jakiś czas po polsku będzie mówić wyłącznie Polonia z Grodna dzięki temu, że jeździ do Białegostoku na zakupy.
    -Zapomina Pani, że polska kultura i język są silne nie tylko w europejskiej skali. Ich znajomość byłaby dla Białorusinów, nie tylko dla tutejszych Polaków, wartością dodaną. Stwarzamy możliwość bezpłatnej nauki, jesteśmy w stanie pomagać finansowo i technicznie, zapraszać na szkoły letnie – w normalnych uwarunkowaniach to powinno się cieszyć ogromną popularnością. Nie my polityzujemy tych kwestii.
    -Dziękuję za rozmowę.
    Od autorki. Ambasador autoryzując tekst wbrew zasadom ingerował nie tylko w swoje odpowiedzi, ale również moje pytania. Kilka wyrzucił w całości. Oto niewygodne pytania i stwierdzenia:
    -Polska walczy ze Związkiem Polaków, który szanuje realia. A one są takie, że na Białorusi rządzi Łukaszenko, czy to się ministrowi Sikorskiemu podoba, czy nie.
    -Co jest złego w zespole „Iwieńczanka”, który niedawno nie dostał polskich wiz, więc nie mógł jechać na koncert do Polski?
    -Dlaczego mówi Pan, że wśród artystów ukryto Stanisława Buraczewskiego? Śpiewa polskie piosenki i gra. Chodzi o to, że jest na czarnej liście RP, tam gdzie wpisujemy terrorystów i międzynarodowych przestępców, więc ma zakaz wjazdu do naszego kraju, tak?
    -Trzy lata temu pisałam o Leokadii Rewkowskiej, wybitnej działaczce polonijnej ze Słonimia. Nie pozwolono jej jechać na grób siostry, więc skierowała sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Stwierdził, że nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa i obronności państwa, ale w dalszym ciągu nie dano jej wizy!
    Wyjaśniamy, że osoba udzielająca wywiadu ma prawo korygować lub skreślać to, co sama powiedziała, ale nie wolno jej usuwać , czyli cenzurować, pytań dziennikarza.

Оставить свой комментарий

Поиск
Kalendarz
Październik 2017
P W Ś C P S N
« Wrz    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  
Archiwa
Film o białoruskich Polakach
Вверх
© 2017    Kopiowanie materiałów strony polaki.org jest dozwolone wyłącznie z aktywnym linkiem   //    Zaloguj się