Wywiad z Leonardą Rewkowską, cz. II

Andrzej R. Pawłowski: Jakie według Pani zakątki dzisiejszej Białorusi trzeba koniecznie zobaczyć?

Leonarda Rewkowska: Nad brzegami Niemna i Szczary nie przestaje nas cieszyć przepiękna przyroda. W okolicach Słonimia jest dużo miejsc, które warto zobaczyć. Niekoniecznie trzeba jechać na inne kontynenty i kupować drogie wycieczki, by móc obcować z piękną przyrodą. Brzegi rzeki Szczary, odmienne krajobrazy czarują swoją pięknością. W ciszy nad Kanałem Ogińskiego można odczuć duch czasów miasta. Oprócz Kanału Ogińskiego zachowały się inne zabytki polskiej kultury: kościół p.w. św.Andrzeja, kościół i klasztor Bernardynek, kościół p.w. Trójcy Przenajświętszej (do 1864 r. Ojców Bernardynów, po stłumieniu powstania styczniowego przekazano go cerkwi prawosławnej). Zachowała się murowana kapliczka św. Dominika. Ze świątyń innych wyznań należy zwrócić uwagę na ciekawą murowaną synagogę z roku 1642, Spaso-Preobrażenski sobór. Zachowały się ratusz z XVIII wieku i austeria z czasów kiedy starostą słonimskim był Michał Kazimierz Ogiński. Warto zwiedzić muzeum krajoznawcze Józefa Stabrowskiego. W dzielnicy miasta Albertyn znajduje się pałac hr. Pudłowskiego usytuowany na brzegu wspaniałego jeziora. Niedaleko Słonimia w Synkowiczach jest kościół gotycki z XV wieku. Ze Słonimia warto udać się na wycieczkę do Żydowic, aby zwiedzić obszerny kompleks budynków kościelnych i klasztornych. Kościół p.w. Wniebowzięcia N.M.P. (obecnie cerkiew prawosławna), kościół p.w. Podwyższenia św.Krzyża (od 1959 r. należący do cerkwi prawosławnej). Z Żyrowic jest niedaleko do Meroczowszczyzny, miejsca urodzenia Tadeusza Kościuszki. Niedawno dworek został odbudowany i w nim mieści się muzeum bohatera narodu polskiego. Zaledwie w odległości 25 km od Meroczowszczyzny leży Różana, dawne dziedzictwo Sapiehów ze wspaniałym kompleksem pałacowym. W XIX i XX wieku zabudowania coraz bardziej chyliły się do ruiny, obecnie kompleksowo są remontowane, brama wjazdowa jest już odrestaurowana.

Na pewno każdy Polak przynajmniej raz w życiu powinien pojechać do Nowogródka i zwiedzić historyczne kościoły, ruiny zamku, kopiec i muzeum Adama Mickiewicza, zobaczyć jezioro Switeź. W Nieświeżu warto zwiedzić kościół Jezuitów z grobami Radziwiłłów, kolegium, ratusz XVI wieku, kompleks pałacowy Radziwiłłów. Warto też pojechać do miasteczka Miru i zwiedzić wzniesiony przez Illiniczów w końcu XV wieku zamek obronny, który w końcu XVI wieku został rozbudowany przez Radziwiłłów. To tylko niektóre miejsca, które szybko przychodzą mi do głowy, ale miejsc i śladów polskiej kultury i historii na Białorusi jest mnóstwo, co przecież nie powinno nikogo dziwić.

AP: Pomimo wielu cierpień, które tutaj Panią spotkały, kocha Pani tę ziemię, dlaczego?

LR: Przychodzimy wszyscy na ten świat z woli Pana Boga. Z jego woli urodziłam się właśnie na tej ziemi, a nie w słonecznej Hiszpanii lub uroczej Szwajcarii. W krajach, gdzie ludzie nie musieli przeżywać tylu wojen, jak mieszkańcy Białorusi. Uważam, że powinnam żyć na tej ziemi, daną mi przez Pana Boga. Z własnej woli nigdy tej ziemi nie opuszczałam. Na zesłaniu w Kazachstanie bardzo tęskniłam za swoim krajem. Kocham tę ziemię, bo to jest moja ojczysta ziemia, ziemia moich praojców.

AP: Czy Polacy żyjący na Białorusi otrzymują pomoc od państwa polskiego?

LR: O tym, kto z Polaków na Białorusi i jaką pomoc otrzymuje od państwa polskiego, trzeba pytać instytucje i urzędy państwa, które udzielają tej pomocy. Wiadomo, że państwo polskie wybudowało na Białorusi dwie szkoły dla polskich dzieci oraz 16 Domów Polskich. Polacy w Słonimiu, ani szkoły polskiej, ani Domu Polskiego w darze od państwa polskiego nie otrzymali. Języka polskiego w Słonimiu dzieci od 1992 roku uczą się w szkołach państwowych. Pracę nauczycieli języka polskiego opłaca państwo białoruskie(!). Ponieważ nigdy nie mieliśmy Domu Polskiego, to oddział Związku Polaków w Słonimiu od 1991 roku mieści się w moim domu.

AP: Jak wygląda dzisiaj polskie szkolnictwo na Białorusi?

LR: W naszym obwodzie są dwie szkoły z polskim językiem nauczania. Oprócz tego w 124 placówkach szkolnych uczą się języka polskiego jako przedmiotu, fakultatywnie w kółkach. Gdy tylko powstał Związek Polaków na Białorusi to szkolnictwo polskie nabrało tempa. Przy ZPB działało Towarzystwo Przyjaciół Szkoły Polskiej. Rozwój oświaty polskiej w kraju znacznie wyhamował, gdy pod koniec lat dziewięćdziesiątych w naszej organizacji pojawili się A. Borys, J. Porzecki, A. Poczobut. Stan polskiego szkolnictwa znacznie pogorszył się, kiedy T. Gawin mianował kierownikiem Działu Oświaty ZPB Anżelikę Borys. Bardzo negatywnie na odrodzeniu polskości i rozwoju polskiej oświaty odbiły się kłótnie, gdy w 2005 roku A. Borys została prezesem naszej społecznej organizacji. Obecnie jak nie było, tak i nie ma należycie opracowanej koncepcji oświaty polskiej na Białorusi, jak nie było, tak i nie ma dostatecznej ilości podręczników oraz pomocy dydaktycznych. Brakuje również odpowiednio przygotowanych nauczycieli języka polskiego. Na początku roku szkolnego 2011-2012 w Mińsku odbyło się forum oświaty polskiej. Ambasada RP zaprosiła do udziału w forum wszystkie organizacje polskie oraz najważniejsze polskie placówki oświaty na Białorusi. Do stolicy zjechali się nauczyciele języka polskiego z całej Białorusi, aby wymienić się doświadczeniami i wspólnie omówić i spróbować rozwiązać problemy polskiego szkolnictwa w kraju. Zaproszenie ambasady RP zostało zignorowane przez ZPB kierowany przez Anżelikę Orechwo. To, że forum polskiej oświaty zostało zbojkotowane przez panią Orechwo nie może dziwić ludzi zorientowanych w działalności tego Związku. Nauczanie dzieci i młodzieży języka polskiego dla pań Borys i Orechwo zawsze było nieistotne. Przez nich nauczyciele języka polskiego i dzieci polskie zostały podzielone, tak jak i całe polskie społeczeństwo. Przytoczę przykład, dobrze znany w Słonimiu: na Boże Narodzenie przywożą prezenty dla dzieci, które uczą nauczycielki „Macierzy”. Dzieci, których uczą języka polskiego nauczycielki z naszego Związku Polaków, prezentów nie otrzymują. Ponieważ legalny Związek Polaków na Białorusi od 2004 r. wsparcia finansowego z Polski nie otrzymuje, to do większości dzieci uczących się języka polskiego na Białorusi św. Mikołaj nie przychodzi. Podobnie dzieli się dzieci przy organizacji wyjazdów do Polski. Oddział Związku Polaków w Słonimiu miejsc na kolonie w Polsce od „Wspólnoty Polskiej” nie otrzymywał i nie otrzymuje. Z pośród harcerzy i zuchów w 2011 roku też nikt na kolonie do Polski nie wyjechał. Podział polskiego społeczeństwa na Białorusi bardzo źle odbija się na polskim szkolnictwie. Bez współpracy wszystkich polskich organizacji na Białorusi, nie można będzie ogarnąć wszystkich dzieci polskiego pochodzenia nauką języka ojczystego. Wszystkie środowiska polonijne powinny działać wspólnie. Uważam, że u działaczy polskich organizacji nie powinno być osobistych interesów, bo to szkodzi odrodzeniu narodowemu. Tylko przy zgodnym współdziałaniu możemy urzeczywistnić nasze szlachetne, wzniosłe zamierzenia. „Tylko razem, tylko w zgodzie” – to słowa Poloneza Kościuszki z r. 1831, który śpiewamy na festiwalu w Słonimiu. Działać razem i w zgodzie – to powinno być zasadą naszego życia.

AP: Pamięta Pani nastroje wśród Polaków, gdy upadł Związek Radziecki?

LR: Gdy upadł Związek Radziecki i w 1992 r. Polska podpisała z Białorusią traktat o dobrym sąsiedztwie i współpracy wśród Polaków zrodziła się nadzieja na lepsze jutro. Na Białorusi w czasach sowieckich w szkołach języka polskiego nie uczono. Książki polskie były niedostępne. Polacy nie mieli żadnych praw, byli prześladowani. Dlatego po upadku Związku Radzieckiego z wielkim entuzjazmem zaczęli krzewić polskość na swojej ziemi. Aby móc skuteczniej działać już w 1989 roku utworzyli Związek Polaków na Białorusi. Zaczął też ukazywać się pierwszy od 1939 roku polskojęzyczny organ prasowy „Głos znad Niemna”. Gazetę czytały dziesiątki tysięcy Polaków. Powstanie „Głosu znad Niemna” zawdzięczamy pierwszemu redaktorowi śp. Eugeniuszowi Skrobockiemu, w 1995r. nakład sięgał 10.135 egzemplarzy! Powołano też do życia pierwsze polskie czasopismo „Magazyn Polski” – redaktorem, którego też był śp. Eugeniusz Skrobocki i pełnił tę funkcję aż do śmierci. Z ogromnym entuzjazmem polskie społeczeństwo pracowało na niwie odrodzenia polskiego szkolnictwa i kultury polskiej. Lecz w drugiej połowie lat 90 do dobrze prosperującego Związku Polaków przyszły osoby i rozpoczęły szachrajskie manipulacje i tym samym w 2005 roku doprowadziły polskie społeczne zjednoczenie do rozbicia i do upadku polskiego życia kulturalno-oświatowego.

AP: Niech Pani opowie nam o tej niewiarygodnej, aczkolwiek prawdziwej historii, dlaczego Pani nie może wjechać na terytorium Polski?

LR: W dniach 12-13 marca 2005 r. odbył się kolejny zjazd ZPB. Jeszcze przed rozpoczęciem obrad Halina Jakołcewicz (bliska współpracownica A. Borys) zjadliwie powiedziała mi, że ja już nigdy nie pojadę do Polski, bo jestem zbyt aktywna. W swoim wystąpieniu opowiedziałam delegatom zjazdu o tej pogróżce. Niestety nikt nie wziął tych słów poważnie, bo nikt nie mógł nawet dopuścić myśli, że Polakom aktywnie i społecznie pracującym na niwie odrodzenia polskości będzie zakazany wjazd do Polski. Po marcowym zjeździe na czele ZPB stanęła Andżelika Borys i ja 17 marca wysłałam do niej plan pracy naszego oddziału na 2005 rok. W liście z dnia 25.03.05 pani prezes podziękowała mi za dostarczony plan pracy i napisała: „Cenię bardzo Panią i działalność prowadzoną przez Oddział ZPB w Słonimiu”. Jakże byli zdziwieni i zbulwersowani Polacy w Słonimiu, kiedy po dwóch tygodniach od wspomnianego listu, pani Borys wyrzuciła ze Związku Polaków nie tylko mnie, ale i cały słonimski oddział!! Gdy 15 kwietnia w „Głosie znad Niemna” został wydrukowany plan pracy ZPB na 2005 rok, to o Słonimiu nie było nawet wzmianki. Obrzucano nas, jak i innych wyrzuconych ze Związku, obraźliwymi wyzwiskami: „zdrajcy”, „judasze”, „łukaszenkowcy”. I nikt nie zastanowił się nad tym, że to poplecznicy A. Borys przyszli do naszego Związku, kiedy prezydentem Białorusi został A. Łukaszenko. My jesteśmy w Związku Polaków od 1991 roku. Od momentu założenia naszej organizacji nie zmieniliśmy swoich poglądów i działamy nadal w celu odrodzenia polskości. Lecz kiedyś za swoją działalność instytucje i urzędy Rzeczypospolitej Polskiej obdarowywały mnie honorowymi nagrodami, to gdy prezesem została A. Borys, otrzymałam zakaz wjazdu do Polski. Na „czarną listę” osób mających zakaz wjazdu do Ojczyzny trafiłam za to, że niby zagrażam bezpieczeństwu Polski. Prześladowani są wszyscy najaktywniejsi działacze polskości na Białorusi, przez co nie mogą odwiedzić swojej Ojczyzny, swoich dzieci, rodziców, rodzeństwa, a nawet grobów bliskich. Konsulaty RP nie wydają polskim działaczom wiz. Osobiście już przez wiele lat nie mogę pojechać do Wrocławia na grób siostry Ludwiki. W 1995 r. przez Zarząd Główny Związku Sybiraków zostałam uhonorowana Odznaką Honorową Sybiraka, jednak od roku 2005 nie mogę uczestniczyć w Międzynarodowych Marszach Żywej Pamięci Polskiego Sybiru, które corocznie odbywają się w Białymstoku. W 2011r. dwukrotnie składałam wnioski o wizę i dwukrotnie otrzymałam odmowę. Dwukrotnie składałam odwołanie na decyzję Konsulatu. W lipcu 2011 r. razem z chórem „Credo” (jestem członkinią chóru) byłam zaproszona na festiwal pieśni „Białystok-Grodno”. Chór wyjeżdżał do Białegostoku, a mi Konsulat w Grodnie odmówił przyznania wizy. W mojej obronie chór „Credo” zwrócił się z otwartym listem do konsula generalnego Andrzeja Chodkiewicza. List został opublikowany w „Głosie z nad Niemna” i w „Grodzieńskiej Prawdzie”, lecz odpowiedzi nie było. Odwołanie moje nie było rozpatrzone. Zarząd Główny Związku Sybiraków we wrześniu zaprosił mnie na Marsz Pamięci Polskiego Sybiru, lecz i tym razem otrzymałam odmowę. Słonimscy Polacy jeździli na Marsz Sybiraków bez Sybiraczki. Moje odwołanie i tym razem nie zostało rozpatrzone przez Konsulat RP. Natomiast przysłano list, że „odwołanie nie będzie rozpatrzone, iż nie były zachowane określone procedury prawne”. Zgodnie z wymaganiem prawnym dla odwołania od negatywnej decyzji konsulatu należy w terminie 7 dni złożyć ponowny zarejestrowany wniosek o wizę. Temu wymaganiu sprostać nie można, ponieważ rejestracja wniosków jest prowadzona kilka miesięcy do przodu. Również nie pozwolono mi wyjechać do Ojczyzny w październiku na zaproszenie Społecznego Stowarzyszenia „Stopka”, które przyznało mi wyróżnienie Zygmunta Glogera. W odmowie konsulatu o wydaniu wizy Schengen napisano: że zagrażam porządkowi, bezpieczeństwu i zdrowiu publicznemu itd.

W 1952 roku w wieku 12 lat zostałam wywieziona do Kazachstanu. Za co? W dokumencie, który z wielkim trudem w 1997 r. dostałam od władz jest napisane, że wysłana bo „wrażdiebno diejstwowała protiw kołchoza” (wrogo działałam przeciwko kołchozowi). Uważam, że obecne oskarżenia, jak i oskarżenia z mrocznych czasów stalinowskich są niesprawiedliwe i absurdalne.

AP: Co na zakończenie chciałaby Pani powiedzieć swoim rodakom żyjącym w Polsce?

LR: Za zadane mi męki i cierpienia nigdy nie miałam chęci zemsty. Teraz znów cierpię od niesprawiedliwości. Żyję w przekonaniu że, jeśli cokolwiek warto na świecie czynić, to tylko miłować. Miłość do Polski w moim sercu nie została zachwiana, pomimo prześladowań ze strony polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Szkoda mi Polski. Szkoda śp. Apoloniusza Wolińskiego z Grodna, który przelewał krew za Polskę i przed śmiercią również otrzymał zakaz wjazdu do Polski. Boli serce, że niesprawiedliwość przyśpieszyła śmierć śp. Eugeniusza Skrobockiego pierwszego redaktora i założyciela gazety „Głos znad Niemna” i czasopisma „Magazyn Polski”. Do ostatniego dnia miała zakaz wjazdu do Polski śp. Izabela Tyrkin – prezes Lidzkiego oddziału ZPB, inicjator budownictwa centrum kultury polskiej i dyrektor Domu Polskiego. Nie można zapomnieć śp. Aliny Jurewicz z Wołkowyska, organizatorki polskich klas i zastępcy dyrektora Szkoły Polskiej. Miała zakaz wjazdu do Polski, bo wzywała do jedności w ZPB. Wieczny odpoczynek racz im dać Panie. Niech spoczywają w spokoju. Byli wspaniałymi ludźmi, prawdziwymi Polakami i patriotami. Cześć ich pamięci. Życie złożyć w ofierze za Ojczyznę – to wielki zaszczyt. Stefan kard. Wyszyński pisał: „Nic z dziejów narodu, co miało miejsce, wymazać się nie da”. Pan Bóg wszystko postawi na właściwe miejsce. Wyjdą na światło dzienne działania osób, które działają na szkodę polskiego społeczeństwa. Zakazem wjazdu do Schengen objęci są białoruscy urzędnicy państwowi, ale to ich nie boli. Ich bowiem nie krzywdzi ich Ojczyzna, oni w Polsce nie mają rodzeństwa i grobów bliskich osób. Oni zamiast do Europy wyjeżdżają do Chin lub Wenezueli. A członkowie ZPB są całkowicie internowani. Na zakończenie chciałabym swoim Rodakom żyjącym w Polsce życzyć z serca błogosławieństwa bożego i żeby Polska była Polską

AP: Dziękuję za rozmowę

Навигация

Предыдущая статья: ←

Следующая статья:

Оставить свой комментарий

Поиск
Kalendarz
Listopad 2018
P W Ś C P S N
« Paź    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
Archiwa
Film o białoruskich Polakach
Вверх
© 2018    Kopiowanie materiałów strony polaki.org jest dozwolone wyłącznie z aktywnym linkiem   //    Zaloguj się